Ten materiał skusił mnie kolorami, które bardzo kojarzyły mi się z latem: z upałem i przewiewnym cieniem, z lodami, ze słońcem. Nadal nie lubię szyć z dzianin, ale ostatnio trochę polubiłam dzianinę wiskozową - przewiewną, miłą dla skóry i łatwiejszą do obróbki niż chociażby bawełniany jersey (przynajmniej dla mnie).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą empire. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą empire. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 sierpnia 2018
czwartek, 28 lipca 2016
Kopertowa z dzianiny, ombre ;)
Szyłam już z tego wykroju (np. tutaj lub tutaj), tym razem postanowiłam trochę go zmodyfikowałam. A ponieważ wybrałam dzianinę bawełniano-wiskozową, postanowiłam raz jeszcze pobawić się w farbowanie... Zabrałam się za nią na ostatnią chwilę, szyłam i farbowałam w pośpiechu, ale teraz, po tym jak już mogłam ją kilkakrotnie przetestować w terenie, stwierdzam, że to jedna z najwygodniejszych rzeczy, jakie zdarzyło mi się uszyć :)
I already used this pattern (here or here), this time I decided to modify it a bit. Since I chose knit cotton-viscose, I decided to once again dye it... Out of time before a trip, the sewing and the dyeing were in a hurry, but now, after I could tested the dress "in the field" I would say that this is one of the most comfortable things I ever sewed :)
środa, 27 lipca 2016
Z niebieskiej wiskozy we wzorki
W tym wykroju najbardziej podobał mi się dekolt - więc tylko dekolt wykorzystałam. Wydawał się prosty, ale... trochę się z nim namęczyłam. Cieniutka wiskoza aż prosiła się o sukienkę - w moim przypadku - koniecznie maxi. No to jest maxi :)
I found a pattern with a lovely neckline - so I used only the neckline. It seemed to be simple, but ... I had some hard time with sewing it. Thin viscose was made for a dress - in my case - absolutely maxi. Well, now I have one more maxi :)
Fioletowa łączka
Letnia sukienka z żorżety w drobne, fioletowe kwiatuszki. Góra wg wykroju Burdy (05/2012, m. 139), dół ciachnięty od tak, wedle mojego widzimisię. Oczywiście maxi - tych nigdy za wiele :)
Georgette summer dress with tiny purple flowers. The bodice is from Burda 05/2012, 139, the bottom cut by hand, as long and as wide, as the piece of fabric allowed. It had to be maxi, my favorite lenght - I never have too much of these :)
Georgette summer dress with tiny purple flowers. The bodice is from Burda 05/2012, 139, the bottom cut by hand, as long and as wide, as the piece of fabric allowed. It had to be maxi, my favorite lenght - I never have too much of these :)
środa, 6 lipca 2016
wtorek, 31 maja 2016
Biała maxi z dzianiny
Biała, jak na lato. W mojej ulubionej - maxi - długości. Jestem z niej wyjątkowo dumna, chociaż ma sporo niedociągnięć. Dlaczego? Bo wyznaczyłam sobie zadanie i je rozwiązałam, praktycznie nie posiłkując się gotowymi wykrojami.
White, as for the summer, in my favorite length: maxi. I'm so proud of this dress, although it has a lot of little flaws. Why? Because I set myself the task and solved it, almost without using any ready patterns.
Etykiety:
ciąża,
empire,
maxi,
moje projekty,
sukienka
piątek, 27 lutego 2015
Suknia Ginewry ;)
Etykiety:
empire,
maxi,
moje projekty,
sukienka
środa, 7 stycznia 2015
Błękitna welurowa
Zazwyczaj najpierw znajduję wykrój/model, a potem dopiero zastanawiam się, z czego go uszyć. Tym razem było na odwrót - kupiłam kupon ślicznego weluru, 1,5x1,5 m, i długo się zastanawiałam, co z niego uszyć. Bluzkę? Nic mi nie pasowało :)
W końcu udało mi się znaleźć wykrój na sukienkę elastyczną z kopertowym dekoltem i długimi rękawami :)
Usually I first choose a pattern and then I try to find a right fabric. This time it was the other way around - I bought a piece of lovely velor, 1,5x1,5m and wondered what to sew. A shirt? I didn't like any of the ideas :)
In the end, I managed to find a pattern for a flexible dress with envelope neckline and long sleeves :)
In the end, I managed to find a pattern for a flexible dress with envelope neckline and long sleeves :)
wtorek, 9 września 2014
Fioletowa sesja
Może nie jest to elegancka suknia ze szlachetnego materiału, ale... Przyjemnie było w niej pospacerować. O jej szyciu pisałam tutaj, teraz zdjęcia z pleneru.
It might not be an elegant dress or noble fabric, but ... it was nice to walk dressed like this. The post about sewing is here, now the photo session.
It might not be an elegant dress or noble fabric, but ... it was nice to walk dressed like this. The post about sewing is here, now the photo session.
Etykiety:
empire,
maxi,
moje projekty,
sesja,
sukienka
sobota, 9 sierpnia 2014
wtorek, 22 lipca 2014
Maxi sukienka z czerwonej dzianiny
Uwielbiam maxi. Nieważne, czy wyglądają masywnie. Ponieważ rzadko udaje mi się kupić coś, co nie byłoby przykrótkie, korzystam z okazji, kiedy sama mogę uszyć odpowiednio długą sukienkę.
Model był stosunkowo prosty, choć uszycie stanika wymagało sporo cierpliwości i uważnego wczytania się w instrukcję. Spódnicę - przedłużyłam o ok. 10 cm. Materiał jest przyjemny - elastyczny, (prawie) nie gniecie się, chłodny w dotyku.
I love the maxi. No matter if the dress looks to massively. Since I rarely succeed to buy something that wouldn't be too short, I take the opportunity to sew something long by myself.
The model was relatively simple, although sewing of bra required a lot the of patience and careful reading of the manual. Skirt - I lengthened it for about 10 cm. The material is pleasant - a flexible, (almost) not crease, cool in touch.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Lniana, zwiewna maxi
To sukienka, na którą cieszyłam się, jak tylko zobaczyłam jej zdjęcie w zapowiedzi nowego numeru. Mam słabość do modeli maxi, a ten dodatkowo jest luźny i bardzo wygodny. Okazał się też całkiem prosty do uszycia.
I loved this dress since I saw it in the teaser of Burda 05/2014. I have a weakness for maxi dresses and this one is very comfortable. It also proved to be quite simple to sew.
I loved this dress since I saw it in the teaser of Burda 05/2014. I have a weakness for maxi dresses and this one is very comfortable. It also proved to be quite simple to sew.
piątek, 31 maja 2013
Długa i... niebieska.
Uwielbiam kolory (być może ma to związek z fotografią i faktem, że zdecydowanie bardziej wolę zdjęcia pełne kolorów niż chociażby czarno-białe). Jeśli chodzi o ich nazywanie, to mam raczej "męskie" podejście. Bo niebieski to niebieski, tyle że o różnych odcieniach. Kiedyś o takim mówiło się chyba chabrowy, dziś modne jest inne określenie - kobaltowy (w czym ono lepiej brzmi? kto sprawdzał, jak wygląda ruda kobaltu??). Na podobnej zresztą zasadzie stary dobry bordowy stał się szlachetnym burgundem, a blada, chłodna zieleń - miętowym. Owszem, doceniam barwne opisy i bogactwo języka, bawi mnie jednak ukryty pod tym marketing.
Ale wracając do sukienki...
Etykiety:
empire,
maxi,
moje projekty,
przerabianie,
sukienka
środa, 7 listopada 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)













