sobota, 20 kwietnia 2013

Przerwa

Widzę, że tu zaglądacie, niestety nie mam nic nowego do pokazania :/ Tzn. właściwie miałabym co pokazać, ale brakuje czasu, by zrobić zdjęcia (a nie chcę już w domu, tęsknię za plenerem). 

Skończyłam ostatnio szyć długą spódnicę z falban, tak szeroką na dole, tak kwiecistą. Już ją uwielbiam :D Nie dlatego, żeby wyglądała tak perfekcyjnie, to w końcu rzecz gustu, ale dlatego, że jest od początku do końca moja własna. Jeszcze nigdy nie miałam spódnicy, która ciągnęłaby się po ziemi (a ta ciągnie się nawet, gdy założę ją wysoko w pasie). W dodatku mogę ją nosić do baaaardzo wysokich szpilek i nadal jest długa. I jak tu się nie cieszyć?

Przerobiłam też (długą!! a jakże) sukienkę - z takiej dość "oryginalnej", marszczonej w pasie na wzór greckich czy rzymskich szat (odpowiednią na bal przebierańców), na zdecydowanie prostszą, upiętą pod biustem. Czuję się w niej swobodnie, podoba mi się głęboki kobaltowy kolor. Tylko mąż się krzywi, że zbyt workowata ;) 

Teraz zastanawiam się nad jeszcze jedną długą do ziemi spódnicą, z klinów - tym razem z gładkiego szyfonu. Tyle że gubię się w kolorach :) 70 odcieni do wyboru do za dużo jak dla mnie. Uwielbiam te wszystkie intensywne barwy, chciałabym... mieć je wszystkie :) Tydzień temu zastanawiałam się nad zgniłą zielenią, zawsze lubiłam ten kolor, teraz znów myślę nad soczyście żółtym. Albo lawendowy... Albo brudny róż... Albo błękit... Morelowy? Koralowy? Cappuccino? Ugh... Jak wybrać? Muszę pamiętać, że szyfon jest delikatny, głęboki odcień można uzyskać przy kilku warstwach... Na razie i tak nie mam czasu, dopiero gdzieś w połowie maja mogłabym usiąść do szycia.








LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...